sobota, 5 sierpnia 2017

Kilka słów o Powojniku pnącym (Clematis vitalba).

Clematis vitalba to jedyny rodzimy gatunek Powojników naturalnie występujących na terenie Wielkiej Brytanii, głównie na południu wyspy. Co ciekawsze, jest także gatunkiem występujący w florze POLSKI.
Przyznam się szczerze, że dopiero tu, w UK odkryłam ten gatunek. Może dlatego że nigdy nie udało mi się spotkać go wśród roślinności podgórskiej mojej rodzimej miejscowości.


Na Wyspach nie da się go przeoczyć. Rośnie gdzie popadnie. Głównie na różnego rodzaju nieużytkach, drogowych poboczach, czyli wszędzie tam gdzie roślinność może sobie szczęśliwie, i niezakłócenie koegzystować z otoczeniem.

To energiczne pnącze, możemy często znaleźć porastające rożnego rodzaju zarośla, a nawet drzewa. Preferuje wapienne gleby, a tych w mojej okolicy nie brakuje. Rośnie zatem  ze zdwojoną silą.  Gdy uda wydostać się mu poza naturalne siedliska, uważany jest często za bardzo inwazyjny chwast. Niestety jego siła wzrostu nie jest wówczas mile widziana...


Anglicy nazywają go często Traveller's joy, lub Old's man beard. A wszystko to ze względu na charakterystyczne (dla wszystkich Powojników) puszyste owoce urozmaicające smutne listopadowe pobocza.


Ale ale zanim o owocach, najpierw przyglądnijmy się liściom i kwiatom Powojnika pnącego.

Liście: Podobne do wielu innych Powojników, z tej samej grupy (Vitalba).  Złożone z 3-5 jasnozielonych listków. Listki są wyraźnie powcinane.


Kwiaty:  Kremowobiałe, male kwiaty ok 2 cm średnicy. Bardzo liczne, z wyraźnie widocznymi pręcikami. Z pozoru wydaje się ze kwiaty posiadaj 4 płatki. W rzeczywistości są to działki kielicha. Tak wiem mało to istotne, jednak pisząc bloga zawsze staram się pozostać wierna botanicznej prawdzie.  Kwitnie bardzo obficie od VII do IX.


Zaletą tego Powojnika jest jego całkowita mrozoodporność. Łatwość adaptacji do różnych warunków uprawy.  Jest także wyjątkowo cennym gatunkiem dla wielu owadów, które chętnie odwiedzają jego niepozorne kwiaty.

Jak zatem wykorzystać Clematis vitalba w Ogrodzie?
Przede wszystkim do okrywania dużych przestrzeni, a także altan, pergoli, czy wysokich ogrodzeń.
W terenach miejskich świetnie nadaje się np. do obsadzania ekranów akustycznych.


Jeśli jednak za bardzo rozpanoszy się w Waszym ogrodzie, można bez żalu przyciąć go praktycznie w każdym momencie.  Co kilka lat zaleca się ciecie odmładzające.

Jak zwykle czekam na Wasze opinie, tym razem na temat Powojnika pnącego.
Skusicie się na niego? A może macie go już w swoim ogrodzie?
Pozdrawiam serdecznie.
XOXOXO


8 komentarzy :

  1. Mam na niego apetyt od dawna:) Piękny, skromny, niewymagający

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzy słowa idealnie opisujące ten gatunek :)

      Usuń
  2. Nigdy go nie widziałam - gleby w mojej okolicy są raczej kwaśne do bardzo kwaśnych, a piszesz, że ten powojnik lubi wapienne. Nie skuszę się, bo mam nieodpowiednie warunki, ale ładny jest, to trzeba mu przyznać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to prawda. Czekam teraz na jego jesienno-zimowa odsłonę.

      Usuń
  3. Bardzo interesujący wpis, nie miałem jednak okazji spotkać go na żywo :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś się zatem uda. Juź wiesz czego szukać ;)

      Usuń
  4. Mam ten powojnik...rośnie jak szalony i wspaniale kwitnie...ale zaczynam myśleć nad znalezieniem dla niego innego miejsca w ogrodzie...jest bowiem zbyt ekspansywny...na szczęście można go przycinać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Tak! Nawet trzeba, i to bardzo. Inaczej zajmie pól ogrodu :) Pozdrawiam.

      Usuń