środa, 16 maja 2018

Niebanalne rośliny #1: Czojsia trójslistkowa (Choisya ternata).

Po długiej i wyjątkowo zimnej zimie, oraz przedwiośniu. Wiosna wybuchła nagle ze zdwojona sila. Z zimowych temperatur w jednym tygodniu, przeskoczyliśmy nagle na dwucyfrowe, afrykańskie temperatury...
Wraz ze zmianą pogody nagle okazalo sie że wiele roślin rozkwitło w jednym czasie, tworząc czasem dość niespotykane kombinacje. Gdybym chciała opisać każdą z nich, w szczycie jej kwitnienie zabrakłoby mi na to czasu, a posty musiałyby sie pojawiać na blogu conajmniej 5 razy dziennie. Dlatego wybrałam dla Was te co ciekawsze, i może rzadziej spotykane w Polsce.
Dzisiaj moja uwage skupie na Czojsi trójlistkowej (Choisya ternata).

blog-ogrodniczy

Choiysa ternata, lub inaczej Choisya grandliflora, w Anglii znana jest także pod wdzięczna nazwa meksykańskiego kwiatu pomarańczy.
W ciągu ostatnich kilku lat zyskała tu ogromna popularność, gdyz jest krzewem stosunkowo mało wymagającym. Praktycznie niezniszczalnym. Rośnie na każdego rodzaju glebach, i praktycznie nie choruje. Jedyne czego potrzebuje to sporej ilości światła, by móc w pełni zaprezentować swoje walory.


A ma ich sporo.   Przede wszystkim jest roślina atrakcyjna przez cały rok. Jesienia, i zima posiada ładne, ciemne, i błyszczące, zimozielone liście.


Późna wiosną pojawiają się na roślinie atrakcyjne biale kwiaty, które w sprzyjających warunkach mogą kwitnąć aż do lata.  Dodatkowa zaleta jest ich ciekawy miodowy zapach.  W którym wytrawni znawcy rozpoznaliby zapewne nutą pomarańczy.
Sam zapach jest intensywny, ale nie duszący.  Łatwo rozpoznawalny w powietrzu.


Wokól mojego bloku rosnie kilka zywioplotów wykonanych z Czojsi trójlistkowej. W suche, ciepłe poranki unosi się wokół nich delikatny aromat. Z jakiegoś powodu właśnie ten zapach poprawia mi zawsze z rana nastrój.  Dlaczego? Sama nie wiem tego do końca.  Być może po prostu oznacza w końcu definitywny koniec zimy, a moze poprostu jest zapowiedzią słonecznego dnia...

blog-ogrodniczy

Oprócz gatunku, występuje jeszcze odmiana 'Sundance' (Choisya ternata 'Sundance'), u której liście, szczególnie te młodsze przybierają jasno zielony / seledynowy odcień.

Krzew dorasta do 2.5m wysokości, i tyleż samo szerokości. W Polsce pomimo zapewnień , jest to krzew nie mrozoodporny. Najlepiej uprawiać go w donicach, i chronić przed mrozem, w szklarniach, lub garażach  maksymalna . Dlatego maksymalną wysokość jaką może osiągnąć  w pojemnikach to ok. 1 metra.


Osobom mieszkającym w łagodniejszym niż polskim klimacie polecam Czojsie, do wszelkich kompozycji ogrodowych. Świetnie nadaje się jako tło dla innych roślin, lub na przykład na żywopłoty.  W Polsce, polecam ją bardziej amatorom, hobbystom, którzy są w stanie poświęcić sporo czasu by zabezpieczyć swoje rośliny przed mrozami.

Jak zwykle czekam na wasze opinie na temat Czojsi. 
Pozdrawiam serdecznie.
XOXOXO

niedziela, 15 kwietnia 2018

Welcome to Scotney Castle.

WItajcie w Zamku Scotney, położonym w hrabstwie Kent, na południowy wschód od Londynu. W poblizu Lamberhurst, i Royal Tunbridge Wells.
Trafiłam tu przez zupełny przypadek. W ostatnim tygodniu marca. W drodze powrotnej ze szkółki roślin. W wyniku poszukiwań miejsca na herbatę, oraz lunch.

ogrody-angielskie-blog-ogrodniczy


O istnieniu tego miejsca wiedza chyba tylko wtajemniczeni. Nie można go wypatrzyć z głównej, skądinąd bardzo ruchliwej drogi. A o jego bytności świadczy tylko dość niepozorny drogowskaz.
Razem z towarzyszami mojej podróży postanowiliśmy zatem zaryzykować, i skręciliśmy w leśny dukt. Droga była, wąska, i długa, chociaż niezbyt kreta. A na jej końcu naszym oczom ukazał się... parking. Jednak niezrażeni podążyliśmy dalej, by w końcu odnaleźć  upragnioná kawiarnie.
Najedzeni, wyruszyliśmy odkrywać zamkowe ogrody, pomijając zwiedzanie domostwa.

ogrody-angielskie

Wejście do zamku, jak i samych ogrodów jest nieco zamaskowane, tak jakby od kuchni. Aby się tam dostać musimy minąć min. otoczony murem ogród warzywno-kwiatowy, budynki  gospodarcze, toalety, kawiarnie, oraz sklep by w koncu przez bramę dostać się na główny dziedziniec zamkowy.


Jest to tzw 'Nowy' Zamek, gdyż na wyspie, na jeziorze stoją malownicze ruiny, 'Starego' Zamku.
Ale po kolei.   Pierwsze wzmianki dotyczące majątku ziemskiego na tym terenie pochodzą z 1134 roku, a właścicielem dóbr by wówczas Lambert de Scoteni, i to od jego nazwiska wywodzi się współczesna nazwa zamku. Przez stulecia posiadłość zmieniała właścicieli kilkukrotnie. W 1378- 80 rku. wybudowano tzw. 'Stary' Zamek . W 1778 roku posiadłość trafiła w ręce rodziny Hussey. W rodzinie pozostała przez następne 350 lat, aż do 1970 roku, kiedy ostatni właściciel - Christopher Hussey, przekazał ją na rzecz National Trust (organizacji opiekującej się wieloma cennymi zabytkami Wielkiej Brytanii).


To w rękach rodziny Hussey posiadłość nabrała obecnego kształtu. W 1778 roku, wnuk, pierwszego właściciela na pobliskim wzgórzu wybudował 'Nowy ' Zamek, z piaskowca wydobytego z podnóży wzgórza.


Wokół 'Nowego' zamku, na tarasach rozpościerają się szerokie trawniki.


Nie są one jednak zbyt dobrze pielęgnowane, i w niczym nie przypominają dokładnie wypielęgnowanych angielskich trawników.


Powodem mogła być, dość wczesna pora roku, lub co bardziej prawdopodobne, stały się one siedliskiem wielu rodzimych storczyków. I taka informacje znaleźliśmy po czasie.

Sam ogród  jest ogromny, i bardzo, ale to bardzo malowniczy.


W sezonie, ale też i poza nim jest tu wiele ciekawych zakątków, a ze szczytu wzgórza roztaczaja sie przepiekne widoki, na falujace pagórki hrabstwa Kent.

krajobraz

Schodząc ścieżką w du mijamy stare okazy drzew, oraz ogromne krzewy rododendronów.


Wiekowych Róaneczników, i Azaliii, jest tutaj sporo. Rosną na rozległych trawnikach, pod koronami drzew, w ruinach starego zamku, a także kamieniołomie.

ogród-angielski

Tworzą malownicze tunele, oraz okalają urokliwe mostki.  Są gratka dla miłośników tych roślin, a na przełomie maja musza zapierać dech w piersiach.


Na końcu ścieżki odnajdziemy otoczone fosą ruiny XIV w zamku. Prawdopodobnie nigdy nieukończony zamek popadł w ruinę już XVI wieku. Dlaczego nigdy go nie wyburzono, tego nie wie nikt.... Ale to te ruiny stały się najbardziej rozpoznawalnym elementem posiadłości. 


Obecnie w ruinach zamku znajduje się ciekawy ogród, w którym rośnie wiele rzadkich, i interesujących roślin. 


Na terenie wyspy znajdziemy ciekawy formalny ogród ziołowy.

ogrody-angielskie

Oraz, podobnie jak z innych części ogrodu, rozpościerają się stąd niepowtarzalne widoki, na coraz to nowe zakątki majątku. 


Wracając pod górkę, w stronę 'Nowego' zamku. trafiamy do kamieniołomu, z którego pozyskano piaskowiec do budowy domu. Obecnie zamieniony jest w ciekawy ogród skalny. 


W trakcie naszego pobytu w Scotney Castle, kwitło jeszcze niewiele roślin. Wiosna w tym roku w Anglii, jest wyjątkowo zimna, i spóźniona.  Magnolie gwiaździste dopiero budziły się do życia, nieśmiało czekając na pierwsze mocniejsze promienie słoneczne. 


Kwitły jedynie Kamelie, oraz niezawodne Narcyzy.


Mimo tego nie nudziliśmy się. W ogrodzie jest naprawdę wiele smaczków min. Ha-Ha, w Polsce zwane Aha...


Dawna 'szopa' na łodzie. Ochrzczona przeze mnie, ku uciesze moich towarzyszy, domem dla łabędzi. 


Średniowieczny trakt, służący do spędu owiec.


I powtórzę to po raz setny, widoki, widoki, i jeszcze raz widoki. i aż żal bierze ze nie mialam ze soba mojego aparatu...


W drodze powrotnej na parking, odkryliśmy pięknie utrzymany ogród warzywno-kwiatowy.  Ukochane miejsce żony ostatniego właściciela zamku. I jak widac jej dzictwo nadal żyje, gdyż jest to ogród' pracujący' dostarczający świeżych warzyw do kawiarnii..


ogrody-angielskie

Podsumowując moja dość krótką wycieczkę do Scotney castle. Czy polecam? Tak, koniecznie jeśli będziecie w pobliżu wstąpcie chociaz na chwile, szczególnie w Maju. A na pewno nie będziecie żałować. 

Wiecej info znajdziecie tutaj: https://www.nationaltrust.org.uk/scotney-castle

Pozdrawiam Was serdecznie, 
i jak zwykle czekam na Wasze interesujące opinie na temat tego miejsca.
XOXOXO 

wtorek, 27 marca 2018

Życie Ogrodnika w Anglii.

Oficjalnie nadeszła długo wyczekiwana wiosna, trochę, zimna, i deszczowa ale jest.
Dla Nas Ogrodników to czas wyjątkowo wzmożonej pracy, sprzątania, siania, planowania etc.
Ale ja, tak jak obiecałam Wam kilka tygodni temu opowiem Wam dzisiaj jak to jest być zawodowym Ogrodnikiem Wielkiej Brytanii.
Wszystko co opisałam w moim poście, jest moimi osobistymi doświadczeniami, oraz odczuciami, i może różnić się od innych tego typu tekstów.


ogrodnika

Zacznijmy zatem od początku. Kim jestem ? 
Nazywam się Marta, i wielu z Was zna mnie tylko z kart tego bloga :)
W 2007 roku ukończyłam ówczesna Akademię, obecnie Uniweryste Rolniczy, w Krakowie, na Wydziale Ogrodniczym, o specjalności projektowania ogrodów. Po ukończeniu studiów ogrodniczych. Przez  rok pracowałam w jednym z większych krakowskich centrów ogrodniczych, jednocześnie robiąc studia podyplomowe Na krakowskim AGH (Grafika Komputerową).


Do Wielkiej Brytanii wyjechałam w 2009 roku, na rok, z którego zrobiło się prawie 10 lat.... No cóż miłość nie wybiera.... Tu założyłam rodzinę, i to tu tak naprawdę rozpoczęłam moja karierę zawodową.

praca-ogrodnik=-anglia

Jakie były moje początki w Anglii?

Jak to zwykle bywa w takich przypadkach trudne... Swoją pierwszą pracę podjęłam , w firmie zajmującej się nasadzeniem skrzynek balkonowych, dla klientów indywidualnych. Była to praca na pół etatu, a pensja ledwo starcza na podstawowe opłaty. Potem była agencja pracy. Aż w końcu przez czysty przypadek trafiłam , tu gdzie jestem obecnie.  Od prawie 8 lat moim 'domem' jest jedna z największych londyńskich palmiarnii.

praca-ogrodnik-anglia


Gdzie obecnie pracuję?
W chwili obecnej pracuje dla najstarszej, i najbardziej prestiżowej gminy Londynu, i chociaż brzmi to dość dziwnie jestem pracownikiem państwowym.
Pracuję na stanowisku Starszego Ogrodnika / Ogrodnika specjalisty, i jest to praca etatowa.
Moim miejscem pracy jest, jak już wcześniej wspomniałam jedna z największych Palmiarnii Londynu, która nadal jest stosunkowo mało znana.

praca-ogrodnik-anglia

Co należy zatem do moich obowiazków jako starszego Ogrodnika?
Codzienna pielęgnacja Palmiarnii, i terenów do niej przyległych. Jest to głównie podlewanie. Naszą kolekcja jest dość mocno zróżnicowana dlatego też codzienne, ( w sezonie letnim) ręczne podlewanie, daje najlepsze efekty. Poza tym, przycinanie, przesadzanie, nawożenie. Przygotowywanie sadzonek, oraz wysiew nasion etc. Czyli wszystko to co wkomponuje się w 'zwyczajnym' ogrodzie. Z małym wyjątkiem. Zamiast roślinami ogrodowymi, opiekuje się roślinami egzotycznymi. Do moich obowiązków należą także. Przygotowanie palmiarnii na róznego rodzaju eventy. Nadzorowanie studentów, oraz wolontariuszy. Oprowadzanie wycieczek. Opieką nad 2 ulami, 2 nie tak małymi oczkami wodnymi, wraz z ich zawartością, czyli kolekcja karpi koi, oraz innych ryb słodkowodnych. A także opieką nad 8 żółwiami wodno-lądowymi. Serwis wszelkich filtrów, pomp, oraz systemu irygacji. Praca z chemikaliami- opryski etc. Prowadzenie biologicznej ochrony roślin.   Dodatkowo wszelką praca biurowa: spotkania, raporty, ocena ryzyka etc. Uffff...


Czy lubię swoją pracę? Tak. Czy zmieniłabym zawód? Nie.

Co bywa najtrudniejsze w mojej pracy?
Poranne wstawanie :) Żeby dotrzeć na 6:30 do pracy, z lózka muszę zwzlec się pomiędzy 4:30 -4:40 rano. Szczególnie trudno bywa zima, kiedy w bezkresnej ciemności, o szybę dudni deszcz.
Latem z kolei najtrudniejsze bywają weekendy. Kiedy rodzina jeszcze smacznie chrapie w łóżkach, lub właśnie jedzie na plaże ty musisz iść do pracy.

ogrodnik-praca-anglia

Jak zatem rozpocząć pracę jako Ogrodnik, w Uk?
Podobnie jak w Polsce... Pasją, zaangażowanie, wiedzą, talent, oraz odrobina szczęścia pomogą Wam osiągnąć sukces :)

praca-anglia-ogrodnik

Szczeble kariery ogrodniczej w Wielkiej Brytani?
Tutaj wszystko uzależnione jest od tego gdzie, dla kogo, oraz w jakiej części kraju pracujecie. Poniższy przykład podany na przykładzie Londynu.

W gminie w której pracuję obecnie zatrudnionych jest przeszło 200 ogrodników, na rónych szczeblach kariery.

Najniższym szczeblem kariery jest tzw Apprentice Gardener - czyli czeladnik/ student, który zostaje poprzez pracę ze starszymi, i bardziej doświadczonymi kolegami został przyuczony do zawodu. Jednocześnie zwykle, raz w tygodniu musi uczęszczać na zajęcia teoretyczne w College. Po okresie ok 2 lat nabywa on podstawową wiedzę zarówno teoretyczną, jak, i praktyczna do wykonywania zawodu ogrodnika.

Assistant Gardener - czyli pomóc Ogrodnika. Kiedyś nie mogli oni wykonywać bardziej skomplikowanych prac ogrodniczych typu przycinanie. Obecnie powoli odchodzi się od tej praktyki, na rzecz bardziej wyszkolonej kadry, jednak nadal w wielu miejscach jest ona praktykowana.

Gardener lub Skilled Gardener - czyli Ogrodnik, lub Ogrodnik Specjalista. Osoba na tym stanowisku ma zarówno wiedzę teoretyczną, jak i praktyczna, by samodzielnie wykonywać nawet najbardziej skomplikowane czynności ogrodnicze.


Team Leader - manager niższego stopnia. Osoba zazadzajaca mniejszą, lub większą grupa Ogrodników. Tu oprócz doświadczenia ogrodniczego, przydadzą się umiejętności biurowe, oraz interpersonalne. Czasami pozycja ta jest zastąpiona od razu pozycja:

Head Gardener - czyli głównego Ogrodnika, lub manager wyższego stopnia. Osoba zarządzająca zespołem Ogrodników,  sprawująca opiekę nad jednym dużym ogrodem, parkiem, lub kilkoma / kilkunastoma pomniejszymi ogrodami. Osoba decyzyjną w wielu sprawach, zarówno personalnych, budżetowych, jak i roślinnych. Bywa , że Head Gardner posiada swoją prawą rękę, czyli Assistant Head Gardener.

Czasami w większych organizacjach bywa, że jest jeszcze, iż większych organizacjach bywa tzw Supoerintendent - czyli Dyrektor. Pół Bóg- pół- Człowiek ;) Szef wszystkich szefów.

Zarobki?
One też bywają bardzo zróżnicowane, i zależne od miejsca pracy. Nie zawsze te prestiżowe lokalizację, czy znane Ogrody płacą najlepiej. Zarobki, bywają też nieadekwatnie niskie, do wiedzy, i umiejętności dobrze wyszkolonego Ogrodnika. Dlatego obecnie branża boryka się że starzejącą się kadra pracowniczą, oraz niedostakiem młodych pracowników

Apprentice Gardener może liczyć na pensję ok £18K brutto rocznie + opłacona szkołę. W Londynie wystarcza to jedynie na b.skromne życie.

Z czasem, w miarę nabierania większego doświadczenia zarobki rosną, do praktycznie nieograniczonego poziomu, w którym to my decydujemy ile warta jest naszą praca ...


Branża:
Pracę , podobnie jak w Polsce można podjąć w bardzo różnych gałęziach ogrodnictwa. Ja skupię się na tzw Horticulturalists - czyli osobach zajmujących się uprawa roślin, i pielęgnacja roślin.

I tu możecie pracować jako Ogrodnik / Gardener zarówno w domach prywatnych, jak i miejscach publicznych oraz historycznych, i ogrodach botanicznych.

Tree Surgeon / Arborist - specjalista od wycinki, i przycinki drzew.

Nursery Staff- praca w różnego rodzaju szkółkach, i szklarniach.

Garden Centre Staff - praca w centrach ogrodniczych.

Turff / Sports Maintanace / Greenkeeper- specjalista od utrzymania powierzchni trawiastych.

Także jak widzicie nawet w tej dość wąskiej specjalizacji, jest spore pole do popisu...

Czy jest to praca doceniana przez innych?
I tak, i nie... W życiu prywatnym ludzie często pytają mnie co robię zawodowo. Gdy pada odpowiedź że jestem Ogrodnikiem. Od razu pojawia się uśmiech na ich twarzy, i są szczerze zainteresowani tym tematem.  Nigdy nie zdążyły mi się jakieś przykre, lub niepochlebne komentarze... Anglicy chyba po prostu lubią Ogrodników, interesują się roślinami, a prywatny Ogrodnik, bywa dla nich oznaką statusu społecznego ;)
Niestety tak jak wspomniałam wcześniej nie jest to zawód na który jest zwykle niedostatecznie wynagradzany...

Czego nauczyła, i co dała mi praca za granicą?
Dała mi przede wszystkim doświadczenie  zawodowe, jak i personalne. Pozwoliła uczestniczyćć w wielu, mniej, lub bardziej interesujących szkoleniach. (Jeśli poszukujecie osoby do obsługi mobilnych platform hydraulicznych zapraszam:))


Dała możliwość odwiedzenia wielu ciekawych, i inspirujących miejsc. Niezwykłych parków, i ogrodów. Targów, oraz Wystaw Ogrodniczych.
Poznania wielu ciekawych ludzi z branży ogrodniczej,  jak i tych z pierwszych stron gazet. Udzielenia kilku wywiadów, oraz wypowiedzenia się publicznie.
Dała wiedzę na temat wielu roślin, które w Polskim klimacie nigdy nie miałyby szans na przeżycie.


Nauczyła dokładności, i summiennosci. Tego jak na przestrzeni kilkudziesięciu metrów wyciąć prost brzeg trawnika. Że stworzenie pięknych prostych pasów na trawniku, to prawdziwa umiejętność.
Że jeden dobry Ogrodnik potrafi zmienić przebieg meczu krykieta, a terminy ma zajęte nawet na pół roku do przodu. Że w życiu trzeba wiele dziur wykopać, by w końcu dojść do perfekcji. A jedna ostrą łopata jest cenniejsza niż złoto.
O tym że nie wszystkie rośliny rosną tak jakbyśmy chcicieli,  i gdziebysmy chcieli.
Że do pracy można wstawać z uśmiechem na ustach, i nie mieć poczucia zmarnowanego czasu.
Dała wiarę w siebie, i w swoje umiejętności.


Ale przede wszystkim pozwoliła uczyć się od najlepszych, oraz uświadomiła mi, że my Polacy, w branży ogrodniczej  jeszcze sporo musimy się nauczyć. ...

Wietrzyk, oraz Anthony Garden zadały mi 2 bardzo ciekawe pytania, odnośnie branży ogrodniczej, i ogólnie Anglików ogrodników. A ponieważ nie da się na nie odpowiedzieć na nie po krótce, i aby już nie przynudzać.  Dlatego postanowiłam stworzyć  2 osobne posty na ten temat.



Pozdrawiam serdecznie, i jeśli macie jakieś inne pytania 
na temat mojej pracy w UK zachęcam do komentowania.
A także do odwiedzania mnie na Instagramie i faceeboku, gdzie częściej pokazuje urywki z mojej pracy. Linki znajdziecie w pasku bocznym :)

XOXOXO

poniedziałek, 5 marca 2018

O pracy Ogrodnika w Wielkiej Brytanii.

Dziś będzie bardzo krótki, i szybki wpis.
Ponieważ pracuję nad nowym postem w którym przybliżę Wam trochę kulisy mojej pracy w Wielkiej Brytanii, czyli jak to jest być Ogrodnikiem na Wyspach.
Z tąd moje pytanie: 
Czy jest coś czego chcielibyście dowiedzieć się o mnie, lub ogólnie o świecie ogrodniczym w Wielkiej Brytanii?

Jeśli tak zapraszam do pozostawienia komentarza do dnia 16 Marca 2018
pod tym postem, na moim Instagramie, lub Facebooku.
Na wszystkie postaram się odpowiedzieć.



Pozdrawiam serdecznie,
XOXOXO

sobota, 10 lutego 2018

Dlaczego moje Przebiśniegi nie kwitną?

Zastanawialiście się dlaczego, pomimo wsadzenia kilkudziesięciu, jak nie kilku setek cebulek Przebiśniegów, nadal nie macie ich w swoim ogrodzie?
Powodów może być kilka:


blog-ogrodniczy

1. Miejsce. Śnieżyczki to rośliny runa leśnego.  Kochają dużą ilość wilgoci w glebie. W warunkach naturalnych wysypują na a żyznych, próchniczych glebach z dużą ilością wilgoci w glebie. Najczęściej można znaleźć je w półcieniu, w wilgotnych lasach łęgowych, buczynach, i grądach. Dlatego tez jeśli chcecie odnieść Śnieżyczkowy sukces, musicie pamiętać by swoich ogrodach zapewnić im podobne warunki. Najlepiej będą zatem rosły w ogrodach naturalistycznych, pod koronami drzew, na glebach o pH obojętnym. 

2. Pogoda. Wyjątkowo upalne lata, z małą ilością opadów,  nie sprzyjają rozwojowi Śnieżyczek. Mała ilość deszczu wpływa na wzrost młodych cebulek przybyszowych, które zamiast wzrastać, zasychają, i giną.

3. Przenawożenie.  Zastosowanie nieodpowiedniego nawozu, zwykle zbyt bogatego w azot powoduje wzrost jedynie lici, i praktycznie całkowite zaprzestanie kwitnienia.

4Cebulki. Czwarty, ostatni, i chyba najważniejszy podpunkt. Jeśli kupujecie swoje Śnieżyczki , jesienią w centrach ogrodniczych musicie wiedzieć, że tylko około 20% cebulek zakupionych o tej porze roku, ma szanse wykiełkować, i zakwitnąć na wiosnę.
W przeciwieństwie do Narcyzów, czy Tulipanów, łuska okrywająca cebule Śnieżyczek łatwo odpada, przez co cebulki mocno wysychają, i obumierają.
Jak zatem rozmnażać Śnieżyczki przebiśniegi? Najlepiej poprzez podział istniejących już kęp.
Po przekwitnięciu rośliny dzieli się, i przesadza niezwłocznie na miejsce docelowe, gdyż tak jak wspomniałam wcześniej cebule bardzo szybko wysychają.
Co jednak zrobić jeśli w Waszych ogrodach nie ma Śnieżyczek do podziału? Poproście swoich przyjaciół, sąsiadów lub innych ogrodniczych zapaleńców, może chętnie podziela się małą kępką Przebiśniegów, lub wymienia się na jakąś inną ciekawa roślinę ogrodowa.
Jeśli i ten sposób zawiedzie kupujcie tylko cebule w tzw 'zielonym' stanie - w przypadku rzadkich odmian w momencie kiedy kwitną, lub tuż po ich przekwitnięciu, kiedy cebule maja jeszcze kilka zielonych liści. Daje nam to pewność, ze nie kupujemy przysłowiowego kota w worku...
Cebule z liśćmi dostępne są na wiosnę od większości szanujących się dostawców, i producentów.
W ostateczności, jeśli jednak skusicie się jesienią na kilka, lub kilkanaście cebul z Waszego ulubionego sklepu ogrodniczego, przed posadzeniem namoczcie te nieszczęsne cebulki przez kilka godzin w wodzie. Zwiększy to ich szanse na przeżycie.

Jak zatem widzicie, odpowiedz na pytanie Dlaczego Przebiśniegi, nie kwitną? nie jest prosta.
To złożony proces, na którego wpływ ma wiele czynników.
Mam nadzieje, że chociaż odrobinę Wam pomogłam, i rozwiałam Wasze wątpliwości.
Pozdrawiam serdecznie
XOXOXO 

niedziela, 4 lutego 2018

Czy jesteś Galanthophilem?

Galanthophile - entuzjastyczny kolekcjoner różnych gatunków, i odmian Śnieżyczek przebiśniegów.

 

Określenie Galanthophile po raz pierwszy zostało użyte Przez E.A. Bowles (o nim, i jego ogrodzie pisałam między innymi tutaj KLIK),który w liście do swojego przyjaciela Olivera Wayatt, pieszczotliwie nazwał go 'Swoim drogim Galanthophilem'. Zarówno pan Bowles, jak i pan Wayatt byli zapalonymi zbieraczami roślin, w szczególności Śnieżyczek.


Jednak ani Bowles, ani i Wayatt nie byli pierwszymi kolekcjonerami tych roślin. Przed nimi było wielu. I wielu z nich zostało uhonorowanych w nazwach tych roślin, jak James Atkins (1804-1884), i jego Galanthus 'Atkinsi'.


W przeciwieństwie do Polski, Śnieżyczki, nie są gatunkami rodzimymi na Wyspach. Nie do końca wiadomo też, jak, i skąd przywędrowały na Wyspy. W II połowie XIX wieku stały się one niezwykle popularne. A w klikunastu ostanich latach moda na nie powróciła, lub właściwie nigdy nie przeminęła.


Nazwa Galanthus wywodzi się od 2 greckich słów gala - mleko, i anthos - flower.
Obecnie znanych jest ok 20 rodzajów Śnieżyczek, i ponad 1500 ich gatunków, i odmian.


Śnieżyczki utożsamiane są głównie ze wczesną wiosną, ale kwitnąć mogą właściwie od pażdziernika, aż do kwietnia. Jednak to na luty przypada szczyt ich kwitnienia. W tym okresie Galanthophile są najbardziej zapracowani. Odwiedzają prelecje, wystawy, podziwiają kolekcje rzadkich odmian, oraz wymieniają się nowymi okazami.

wystawa-RHS
Wystawa RHS Sping Show 
Dla nowicjuszy wszystkie wyglądają tak samo proste białe kwiaty, z zielonym, lub żadziej żółtym znaczkiem, zawieszone na długich łodyżkach. Jednak przy bliższej inspekcji, różnią się od siebie znacznie. I te pozornie niezauważalne różnice w budowie, i kolorze kwiatów są powodem swoistego szaleństwa...

Galanthophile

Pojedyńcze cebule zmieniają ręce za astronomiczne kwoty. Tylko dzisiaj śledziłam jedną aukcję na której 1 cebula Galanthus plicatus 'Golden Fleece' została sprzedana za kwotę £430.


Najdroższą w histori cebulą Śnieżyczki, jest pojedyńcza cebula Galanthus 'Elizabeth Harrison', która została sprzedana za £725 w 2012 roku. Pikanteri dodaje fakt, że niewiele póżniej cały materiał szkółkarski został póżniej skradziony z prywatnego ogrodu...
Poprzedni rekord cenowy należał do G. 'Green Tear', która  w 2011 roku została sprzedana za £375, podobnie jak odmiana 'E.A.Bowles' .


Wysoka cena generuje, także inne problemy - kradzieże. Sam Mr Bowles, był często okradany, przez niezbyt uczciwych kolegów Ogrodników. Dlatego też wszystkie Śnieżyczki w jego ogrodzie były numerowane, by zniechęcić w ten sposób złodzieji.


Z ciekawostek w Myddelton House, nadal przechowuje się orginalne, dwuzębne widły które służyły E.A. Bowles, do rozsadzania rnie tylko Śnieżyczek, ale też innych roślin cebulowych.


Pewnie, w Waszych głowach, po co, i dlaczego ludzie płacą tak wysokie kwoty za jedną tylko cebulę Śnieżyczki. Otóż z 1, żywej cebuli, każdy doświadczony szkółkach potrafi uzykać od 20 - 30 sadzonek łuskowych (z ang. twin scalding), które w szybki sposób wytwarzają kolejne cebule, które z kolei można odsprzedać za podobną kwotę, innym pasjonatom tych roślin cebulowych...


Jesteście zatem Galanthophilami, czy też nie ?
A może tak po prostu je lubicie, i posiadacie Śnieżyczki w swoich ogrodach?
Pozdrawiam serdecznie
XOXOXO